Forum www.forum.drachenfels.pl
Forum Zamku Drachenfels
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja   ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
[Strona Główna Zamku]    [Komnata Konstanta]
Biuro Spisu Ludności
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Altdorf 2502
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Hugon



Dołączył: 21 Lut 2006
Posty: 2
Skąd: Polen

PostWysłany: Wto Lut 21, 2006 16:25    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mężczyzna ściągnął z głowy ciemny od brudu kaptur, który dokładnie zakrwywał blade lico. Chorobliwie wyglądająca skóra kontrastowała z czarnymi, jak noc włosami. Kilkudniowy zarost współgrał razem z żebraczym ubiorem wędrowca, nadając mu wygląd włóczęgi. Czaszkę pokrywały mocno przeżedzone włosy sięgające w swym nieładzie ramion. Twarz przeorana głęboką blizną, ciągnącą się od kości policzkowej aż po sam czubek brody, zdawała się wyrażać pernamentną irytację. Wzrost ani postura w żaden sposób nie wyróżniały podróżnika. Wydawał się być przeciętnym członkiem najliczniejszej z grup społecznych tego okrutnego świata. Biedków, włóczęgów, złoczyńców... Ludzi, którzy albo już wszystko stracili, albo nigdy nie mieli nic do stracenia.
Nadeszła jego pora i przesunął się w kolejce. Stanął naprzeciwko badającego go wnikliwym wzrokiem miejskiego urzędnika.
-Pozdrowiony niechaj będzie Sigmar dobry panie!- seplenienie spowodowane blizną przechodząca przez usta lekko zniekształcało słowa.
Skryba w odpowiedzi skinął tylko głową. Szeroki uśmiech na zmęczonej twarzy przyjezdnego odsłonił zeczarniałe pozostałości zębów. Nie chciał denerwować urzędnika, więc nie czekając na pytania kontynuował:
-Moje imię to Hugon.Nie mam nazwiska i nigdy go nie posiadałem panie. Przyjachałem to w poszukiwaniu pracy, panie. -Hugo starał się zachowywać jak najbardziej potulnie, zależało mu na wejściu do miasta, stał ze scyloną głową jakby zwracał się do co najmniej szlachcia -Nie mam dużo pieniędzy, lecz nie jestem żebrakiem. Nie przewożę żadnych przedmiotów, które są nielegalne, panie...-
-Więc czym się zajmujesz, włóczęgo?- spytał ostro skryba spostrzegłszy torbę przypominającą wyglądem te, które widywał u medyków. Zdążył również zauważyć kilka ksiąg. Nie mógł wiedzieć, że torba i podręczniki należały do zamordowanego przez Huga wiele lat temu chirurga.
-Panie, jestem sługą prawa, podróżuję od miasta do miasta i oferuję władze swe umiejętności...- z trudem przychodiły Hugonowi tak piękne określenia jego zawodu.
-Przejdź do rzeczy głupcze! Nie widzisz ilu podróżnych czeka za tobą w kolejce!- wydarł się urzędnik.Czuł się bardzo pewnie mając ze sobą tylu strażników.
-Wybacz panie. Jestem mistrzem umierania.-
-Co? Oprawca?!?- nagle urzędnik zrozumiał czemu wędrowiec ma przy sobie tyle różnych szczypców, szpikulkców i całą kupę żelastwa. Przypomniał sobie o różnych dokonanych przez siebie malwersacjach i nagle pomimo obecności uzbrojonych strażników poczuł dużo mniej pewnie.
-Proszę oto pismo z pieczęcia zakonu Solkana, poświadczające moją współpracę z ich łowcami...- rzekł Hugo sięgając ręką pod płaszcz.
-Nie, nie... Ależ drogi panie przecież to zbyteczne... proszę wchodzić.- dodał skryba, który całkowicie zapomniał już co to znaczy peewność siebie.
Uśmiechnięty Hugon skierował się w stronę bramy. Po jej przekroczeniu wyjął brudną chusteczkę po, którą sięgał i przetarł spocone ze strachu czoło.
_________________
Hugon - człowiek
Festina lente...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
myszaty



Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 2
Skąd: od mamy (Wrocław)

PostWysłany: Nie Mar 05, 2006 19:41    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

do stołu podszedłeelf w płaszczu z laską znaczoną znakami runicznymi
-nazywam się Amendil jak już zapewne zdąrzyłeś zauwarzyć jestem elfem, mężczyzną.Mam 76 lat i urodziłem się w reikwaldzie.Nie mam żony jestem magiem (stary męrzczyzna spojrzał na podrurznego znad swoich binokli).
-Z uzbrojenia jeśli to się liczy too mam moją laskę i sztylet.
-proszę tutaj złorzyć podpis. <powiedział stary męrzczyzna>
<elf złorzył podpis na papierze i powiedział>
-Żegnam
-Dowidzenia
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Moradin
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 29 Mar 2006
Posty: 21
Skąd: Inowrocław

PostWysłany: Sro Mar 29, 2006 22:56    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- coz tu sie porobilo kiedys bylo inaczej < mruknąłem czekajac w niekonczacj sie kolejce na wpisanie sie do rejestru>

< a gdy nadeszla moja kolej, podszedłem do stołu za którym siedział urzędnik wpatrujac sie wemnie uwaznie widocznie nie spodobal mu sie moj mlot zawieszony przez ramie... to nic, spojrzalem na niego wymownie marszczac brwi i rzekłem.

- Moradin! < wrzasnąlem mu w twarz, juz miałem dość tego czekania! i teraz ku mojemu zaskoczeniu ujawnila się moja frustracja!
urzędnik spojrzał na mnie lodowato i poewiedzial>

- co Moradin? moze nazwisko mi pan powie? hmm.. <powiedział łypiąc groźnie>

- Moradin Miedziobrody z ojca Stonesmith < ...rzekłem panując już nad sobą ! ostatnie dni mocno nadwyrężyły moje siły ale to nic wiem że już niedługo zaznam słodyczy dobrego piwa....ale wpierw uporam się z tym urzędnikiem>

- jak pan widzi jestem krasnoludem, oko piwne..widac ze drugiego nie mam no nie!, wlosy rude, 116 wiosen, jeszcze taki stary nie jestem
< wyrzuciłem to z siebie jak najszybciej.. >

- broń? ano ..mam ten o to młot wykuty przez mego ojca... co jeszcze? ... dwa noze, o tu tak w cholewkach moich wysokich podkutych butach... a to to zwiniete w plecaku? to moja kolczuga... w drodze nie jest ona komfortowa < uśmiechnąlem sie krzywo > a to ...nic waznego moje przedmioty osobiste ...kubek, koszula...buklak.. z czym? ..z wodą oczywiscie! tak wiem ŻE JESTEM RANNY!!!! co to przesłuchanie!
< zdenerwowałem sie gdy wspomnial o mojej ranie..idiota a dlaczego mysli ze nie mam na sobie kolczugi... >

- cel wizyty? ...no coż przeciez to jasne szukam cyrulika!!! < banda oslów...>

- to?...to jest pamiatka rodzinna ..i nikomu nic do tego!!!
< jak dotknie swoimi brudnymi łapami mojego naszyjnka...to mu je obetne przysiegam...głupiec jeden >

- że jak? że bede musiał zostać gruntownie przeszukany!!! ...< ty parszywy psie, wiem dlaczego to przedłuzasz! >

- a moze jednak nie tzeba? < ukradkiem podaje mu mieszek złota >

- naprawde! moge juz isc? ...tak a gdzie mam złożyć ten podpis? o dziekuje...i zycze ci byś mnie wiecej nigdy nie spotkał!!!

< odwrocilem sie i przeszedłem przez brame nie ogladajac sie za siebie ale jeszcze przez dłuższa chwile czulem na plecach wzrok tego pchlarza spoczywajacy na moich plecach..z tego calego zamieszania nie wspomnialem mu nawet że jestem strażnikiem podziemia . Zreszta co to za roznica czy mu powiedzialem czy nie! ale teraz skoro jestem juz w miescie skupie sie na odnalezieniu GO !!! wiem ze tu jest!! i sie ukrywa...ostatnio mi uciekł ale to juz sie nie powtorzy! czuje jego obawe wie że już tu jestem!!!>

[/i]
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
azgard
Szabrownik
Szabrownik


Dołączył: 15 Mar 2006
Posty: 16

PostWysłany: Czw Mar 30, 2006 15:22    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Lekko juz zmeczony uzednik podniusl wzrok i spojrzal na usmiechnieta twarz petentki

- to juz wszystko panienko

skinal glowa, usmiechnal sie na tyle, na ile jago watla zyczliwosc pozwolila, po czym machnal renka tak jakby chcial ja przesunac, wychylil sie i krzyknal

-Nastepny!

plecami do niego stal barczysty rosly jak na swoj lud krasnolud. Plecy znaczyly slady zarzartych potyczek, sterczacy pomaranczowy "irok" zdradzal profesje, a raczej przeklenstwo krasnoluda. Ubrany byl tylko w... sukienke!? Na plecach krasnoluda zwisal obosieczny topor dwureczny, jedna z jego krawedzi nosila skaze.

-Mowilem nastepny!

Po chwilowym zdziwieniu wycedzil urzednik z mocnym akcetem na ostatnie litery swoich slow

- i jakmu wtedy przyje....

krasnolud przerwal opowiesc odwrucil sie wstrone uzednika, zbadal go wzrokiem od stop do glow, i z lekkim usmieszkiem podszedl do stolika, nie konczac swojej opowiesci wyraznie zaciekawionemu tlumkowi zwyklych mieszczan. Przodem krasnolud prezentowal sie nie mniej impnujaca, piers jego znaczyly liczne blizny, jednak nie zwrazaly one uwagi urzednika tak bardzo jak jedna niezwykle szkaradna na czole, miedzy zembami blyszczal mu zloty kolczyk, o ksztalcie ludzkiej czaszki <jaktez zmozna przekuc sobie jezyk!?> pomyslal urzednik. W nosie krasnolud mial kolczyk zrobiony na modle tych ktore zaklada sie bykom, tylko ze i ten byl zloty. Pod biurkiem znalazla sie takze torba krasnoluda, kopnieta przez niego sprawni.

- Norska, Azgard mnie zwa, lat mam... cos kolo 70, i przbyl zem tu by scierwa troche natluc, ale jak i sie kto patrzy na mnie za dlugo to topora nie pozaluje

Po czym krasnolud uderzyl gromkim smiechem, rozchodzacym sie echem po calym pomieszczeniu

- My tu nie lubimy takich... takich co stwarzaja klopoty

Powiedzial lekko poddenerwowany urzednik spuszczajac wzrok

- Jeslis nie masz czego zlego na sumieniu czleczyno, badz bogow ciemnosci nie czcisz to ja ci nie zrobie, prosty jestem osilek, czasami najemnik, chodzi mnie jeno o dume... i honor

Ostatnie slowa krasnolud powiedzial zciszajac glos. Po krotkiej rozmowie z ktorej wyszlo ze krasnolud poza swoim toporem, i sprytnym mechanizmem w butach zadnej broni nie posiada, pieniedzmi wielkimi takze nie rozporzadza urzednik poprosil go o podpis. Krasnolud niezdarnie chwycil pioro swoimi grubymi paluuchami, wysunal jezyk i postawil "X" w miejscu na podpis.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Ulfgar Grime Readsson
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 01 Kwi 2006
Posty: 25
Skąd: Z Karak-a-Karak

PostWysłany: Nie Kwi 02, 2006 14:04    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Heh, następny! - krzyknął urzędnik z przeciągłym westchnieniem.

Następny w kolejce stał kolejny krasnolud i wpatrywał sie oczyma bez wyazu w plecy oddalającego się Zabójcy Trolli.

-Mości krasnoludzie, zechciej wreszcie zauwazyc że nie mam całego dnia na użeranie się z wami! - skryba był wyraźnie podirytowany.
- Oj, wybacz mi przyjacielu zamyśliłem się. - przyjacielu? mineło sporo wiosen od kiedy ktoś się odzywał tak przyjaźnie.
- Dobra, imę, cel, wizyty itp.
- Dano mi imię Ulfgar Reader's.
- Przeż to imperialne nazwisko! - skryba zmierzył krasnoluda. Musiałbyć majętny jego wzrok przykuwały wspaniałe złote pierścienie na palcach, dłonie owinięte były bandazami. Miał szyte na krasnoludzką miare purpurowe szaty swiadczące prawdopodobnie o wysokim statusie społecznym, na plecach ze wspaniałej pochwy z czarnej skóry widniała rękojeść sporego, mającego szmaragdowy rubin na głowicy, miecza, którego krasnolud zapewne musiał używać oburącz. jasne blond włosy były zaczesane w "kucyka" a starannie uczesana brodę spinała złota klama z symbolem smoka.
- Przyjąłem to imie aby łatwiej prowadziło mi sie interesy w imperium. - odrzekł krasnolud z serdecznym wyrazem twarzy, głos miał spokojny i opanowany.
- Wiara?
- Wyznaje Bogów - Przodków.
- Jak to sie pisze?
- Napisz poprostu Grungni.
- Wiek?
- Liczę pietnaście dekad.
- No to prawie wszysko jeszcze tylko oręż.
- Do miasta wnoszę mój miecz Krohz-Awar, przy jukach mam jeszcze łamacz mieczy, oraz odzienie bitewne.
- Co ma znaczyc "odzienie bitewne"?
- Szaty w barwach klanu, kolczuga i zbroja płytowa.
- I wszysko na kucyku? - Spytał urzednik z wątpliwościa w głosie.
- Nie przyjechałem tu na kucyku. Mój wierzchowiec stoi zaraz za oknem. - Urzędnik odchylił się nieco lustrując widok zza okna. Szybko obejrzał się na krasnoluda. Gdy przemówił w jego głosie widniało zaskoczenie i wyraźnie groźba.
- Co to do chole** jest!?
- Mój wierzchowiec Grong. - krasnolud mówił niezmiennym tonem głosu.
- Ale to olbrzymi...
- Dzik, wiem. Należy do bardzo żadkiej odmiany dzików górskich, sprowadziłem go z Gór Krańca Świata i kosztował mnie majątek. - urzędnik jeszcze raz spojrzał na wielkiego brązowego dzika, miał conajmniej półtora metra wysokości i trzy metry długości, na jego masywnym karku spoczywała kulbaka.
- Nie wprowadzi pan tego do miasta!
- Bądźmy rozsądni Her...?
- Fathson... - Krasnolud przyjżał mu się dużymi brązowymi oczyma. - Dobrze, proszę się tu jeszcze podpisać... - Ulfgar wykreślił swe imię wspaniałymi runami. - dziekuje, życze miłego pobytu.
Krasnolud usmiechnął się promiennie i uścisnął urzędnikowi dłon dyskretnie dając mu kilka złotych monet. Urzędnik przyjżał się im, były duze i pochodziły z Midenheimu.
Reader's... - mruknał do siebie, wzruszył ramionami odrzucając wizję że skąś zna to nazwisko.
- Panie Ulfgar! - Krasnolud odwrócił sie. - Eeee... stajnia jest na drugiej ulicy w prawo i ... Midenheim? - Ulfgar usmiechnął się i wyszedł, a skrybe przeszył dreszcz, miał dziwne wrażenie że właśnie spotkał najbogatszego właściciela sklepów złotniczych w całym Starym Świecie.
_________________
Ungor czy Gor, skaven czy goblin wszystko umiera równie szybko jak się wpakuje w nie dwie stopy dobrej krasnoludzkiej stali.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
dunoon
Starszy Szabrownik
Starszy Szabrownik


Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 39

PostWysłany: Pią Kwi 28, 2006 12:34    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

"Czy rzeczywiście ten Altdorf to takie wielkie miasto? W krainach zachodnich mówili, że to zapadła mieścina, ale po krzątaninie w biurze ewidencji ludności, widzę, że to miasto, które dorównuje wielkością Miastu Białego Wilka! Zresztą... co ja mogę wiedzieć o miastach... w Middenheim występowałem w karczmach dla ubawu gawiedzi, która nie potrafiła docenić mojego talentu."

- No dalej, nie mamy całego dnia, żeby czekać na jednego człowieka, tutaj się pracę wykonuje! - urzędnik krzyczy.

Zrywam się z zamyślenia i podchodzę, zdając sobie sprawę, że rzeczywiście nikogo przede mną nie ma.

- Proszę o wybaczenie, szlachetny panie! Moja ospałość nie wynikała z lekceważącego podejścia, ku Pańskiej robocie, albo co gorsza, ku Panu samemu.
- Widzę, że choć umysł czasem ospały, to język biegły... Siedzę już tu 5 godzin i ciągle ktoś mi marudzi... tak się dzieje...
-Rozumiem... więc, czy możemy załatwić formalności, by nie przedłużać i utrudniać, Panie, Twej roboty?
-W końcu ktoś rozumie i docenia moją pracę i sam chjętnie podchodzi do tych formalności. Imię i nazwisko.
- Silv'aret Dunoon.
-Miejsce pochodzenia?
- nie wiem, gdzie się urodziłem, ale wychowałem się w przy klasztorze w Middenheim.
- Zakonnik? Rycerz? Kleryk?
- Bard... - mina dziwnego rozaczarowania maluje się na twarzy urzędnika.
- Bard z klasztoru?
- PRzygarnęli mnie jako dziecko, a do rzeczywistości klasztornej nigdy nie pasowałem - modlitwa rano, praca w południe, modlitwa wieczorem, a w nocy sen... ja cały swój dzień wolę przenosić na noc.
- Więc może to ttylko formalność, ale jaką broń wwozisz, Dunoon?
- Sztylet
- Nic wiecej?
- Nic więcej...
- a instrumenta bardów?
- a i owszem, szlachenty panie, w torbie mam cytrę i jeżeli życzy sobie ten oto wielki miłośnik sztuki, kantatę jakąś sklecić na tę okazję mogę...
- A i bardzo chętnie, ale nie w pracy... Cel wizyty?
- Występy w "Żółtym człowieku"
- a i często tam zaglądam. jeżeli usłyszę cię śpiewającego, na pewno nie poskąppię grosza!
- a już na zapas, dziękuję, hojnemu i wspaniałemu mecenasowi sztuki!- kłaniam się nisko z ulgą, że formalności tak szybko się skończyły.

- Następny! - słyszę krzyk za plecami...
_________________
http://s1.bitefight.pl/c.php?uid=58114

#Altdorf => Silv'aret Dunoon, człowiek, bard
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
alladyn777
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 22 Maj 2006
Posty: 107
Skąd: WWA

PostWysłany: Sro Maj 31, 2006 13:38    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Mężczyzna wszedł wolnym krokiem do biura.Zachaczył głową o żyrandol który wisiał na środku pokoju.Rozejrzał sie po sali i podszedł do okienka do którego miał właśnie podejść niziołek.Dość nieprzyjemnie spojrzał na człowieczka:
-Masz jeszcze dużo czau a ja sie spieszę.
-Aaa.a..ależ to nie wypada, Panie.
-Proszę- wycedził przez zęby.
Jego wzrost robił wrażenie, 234cm wzrostu robiły wrażenie na każdym, prawdopodobnie z tego powodu niziołek zrezygnował z dalszej rozmowy.
Olbrzym ostatni raz przetarł płyty na zbroi rękawem i podszedł do urzędnika:
-Witam, Ser Gregor Undergate herbu dwa zamki.
<urzędnik nawet nie podniósł oczu>
-Mieszkam w Chohland w zamku "Gate".
<Dopiero w tej chwili urzędnik spojrzał na niego, jego oczy rozszerzyły sie. jednak zapytał bez żadnych emocjii:>
-Broń jaką wwozisz?Szybko Olbrzymie, spieszy mi się.
-Tylko te dwa pistolety i mój dwuręczny miecz.
-A twoje umiejętności?
-Umiem pisać i czytać, oraz używam tego miecza jedną ręką.To najważniejsze.
-Aha.Dobrze w takim razie podpisuj.
<Skrobię mój podpis>
-Dziękuję...
<Urzędnik patrzy tylko na mnie gdy opuszczam pokój i nic nie odpowiada.>
_________________
Gregor - Altdorf; Las

"Wojny można wygrywać krukiem - oto on, albo mieczem - oto on."
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Paweł
Strażnik
Strażnik


Dołączył: 08 Cze 2006
Posty: 77
Skąd: z Pruszkowa obok wawy

PostWysłany: Czw Cze 08, 2006 21:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wszedł wonym krokiem krasnolud trzeźwy,bo jest bardzo rano.
Urzednik zobaczył go i się ździwił,że nie jest karczmie z innymi krasnoludami:

-Wchodzi nie denerwój się mów wszystko osobie,bo jestem zmęczony i spać mi się chce.

Podchodze szybkim krokiem i mówie mu:

-Mam na imię:Fintok
Wiek:80
Kolor oczu piwny.
Brak rodzenistwa.
Urodziłem się w Karol Azuk.
Profesja:Górnik

Urzednik krzyczy:

-Następny proszę!!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Anubis
Chorąży
Chorąży


Dołączył: 23 Mar 2006
Posty: 723

PostWysłany: Pią Lip 07, 2006 23:30    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<Kiedy nadeszła jego pora do urzędnika zbliża się przystojny męszczyzna, o krótkich blond włosach. Płyty jego pięknej zbroi ocierają się o siebie wydając charakterystyczny odgłos - na napierśniku widnieje wygrawerowana kometa z dwoma ogonami>
-Pan sie zwie? - pytanie urzędnika wyrwało rycerza z zamyślenia.
-Amaron von Horets.
-Zajencie?
<To pytanie bardzo rozbawiło rycerza, ale zaledwie się uśmiechnął>
-Rycerz w służbie Sigmara, zakonu Płonącego Serca.
-Broń jaką ma?
-Młot dwuręczny i ten pistolet, pałasz i tarcze zostawiłem przy koniu.
-No, no niezłe cacka; a co pan umiesz?
-Potrafie obronić siebie oraz tych których powinienem, karajac tych co na to zasłużyli. Opanowałem fechtunek, poznałem zasany taktyk wojennych, biegle posługuje się językami kislevskim oraz bretońskim i potrafie zachowac się w towarzystwie.
<Ostatnią uwagę wypowiedział z ledwo wyczuwalną nutą ironii.>
-Dobra, to już wszystko - możesz wejść. NASTĘPNY!!!
_________________
Lily et Pique: Orderic du Limont
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Herdzik



Dołączył: 06 Lip 2006
Posty: 4
Skąd: Świdnik

PostWysłany: Nie Lip 09, 2006 16:43    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po blisko godzinnym opóźnieniu w biurze, smukły, wysoki elf zaczął się lekko denerwować : - Ileż można czekać! Stoję tu i stoje, może by mnei w końcu kto obsłużył?! -
-Zapraszam, niech pan siada i wypełni kartę, chyba żeś nie uczony w piśmie i czytaniu?- sapnął szybko urzędnik
-Będę dyktował, będzie szybciej.... Na imię mi Alethil Srebrnowłosy, ale możesz wpisać Alethil. Urodziłem się w Lesie Reikwald.
Jeśli nie zauważyłeś jestem elfem, mężczyzną. Rodziny już nie mam, została wybita przez hordę orków... Wstrętni zielonoskórzy. Pozabijałbym ich wszystkich. Wszystkich słyszysz!!!- Krzyczę wniebogłosy...
-Do rzeczy proszę...- spokojym tonem odpiera urzędnik
- No tak przepraszam, jestem łowcą: zajmuję się tropieniem zarówno zwierzyny jak i banitów w lesie, a czasem i potworów. Co wwożę do miasta? Długi łuk, i dwa sztylety, jeden za pasem, jeden w bucie. To chyba tyle jeżeli chodzi o mnie?- mówię już dosyć zniecierpliwiony
-Nie odpowiedział pan na najważniejsze pytanie. Jaki jest cel pana podóży do naszego pięknego miasta?- stwierdza z zatwardziałym spokojem urzędnik
-Ehh te nerwy, przyjechałem tutaj na zaproszenie mojego przyjaciela. Czy mogę już iść?- pytam
-Jeszcze tylko podpis...-
<podpisuję się i wybiegam czym prędzej z budynku...>
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Gariel
Mistrz Rycerski
Mistrz Rycerski


Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 409
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pon Lip 10, 2006 22:23    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do stołu pochodzi jakiś mężczyzna, widac, że strasznie nie w smak mu to całe zamieszanie oraz to, że musi tu przebywac z tymi natrętnymi oraz śmierdzącymi ludźmi z marginesu społecznego.

- Jestem Exodius Gariel
- Mhm i co z tego? Ród?
- Z Garieli
- Pochodzenie?
<Exodius z trudnem powstrzymał gniew>
- Altdorf.
- W życiu cię nie widziałem...
- A ja P A N A tak...
- Miejsce zamieszkania?
- Altdorf, mam juz dom w dzielnicy kupieckiej.
- Stan Cyw...
-.. Wolny <zdawał się zniecierpliwiony> Mam dwóch braci, żadnego potomstwa.
- Zawód?
- Jestem kupcem... prowadzę mały interes.
- Mały mały....
- Dla tego twojego dokument: Mam zielone oczy, rude włosy i tak, jestem mężczyzną <mówił szybko>
- Broń?
- Mam tylko nóż, ale prawdopodobnie wynajmę jakiegoś ochroniarza.
- A twe biegłości i umiejętności?
- Cóż, jestem jednym z lepszych w arytmetyce, znam się na handlu, czytać oraz pisać co wśród tych <wskazał palcem na kolejkę> barbarzyńców jest żadkością, jeździć konno, targować się, wyceniać, mam doskonałą wiedzę o Imperium i Estalii, nie licząc Staroświatowego, znam Estalijski i Bretoński, a handel to moje rzemiosło. Uczyłem się na Uniwersytecie Altdorfskim.
- Gildia?
- Nie należę jeszcze do żadnej.
- W jakiego Boga wierzysz?
- W Sigmara oczywiście.
- Status społeczny?
- Jestem kupcem ślepcze, czy to nie mówi samo za siebie?
- Tak tak.. <wpisuje> - Zatem podpisz tutaj i jest Pan pełnoprawnym Altdorfczykiem
- Zawsze nim byłem <wzdycha i podpisuje, po czym wychodzi powrócić do interesów>
_________________
The Emperor is weak, Undead shall rise...

#Sesja Sylvania - Otto Welmann, akolita
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
michal14
Strażnik
Strażnik


Dołączył: 21 Sie 2005
Posty: 50
Skąd: Lublin

PostWysłany: Sob Sie 26, 2006 10:49    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Do urzędnika podchodzi postać -człowiek.Ma jakieś 180 cm wzrostu oraz 75 kg wagi.Jego twarz jest ziemista i zmęczona.Na czole rysują się zmarszczki.
Widać że ten człowiek przeszedł niejedno.Włosy miał czarne , długie splecione w kucyk.Miał też 3-dniowy niegolony już zarost.Ubrany był w czarny płaszcz z kapturem z wyrytymi znakami na materialeoraz w skórzane spodnie oraz wysokie buty.Przy pasie wisiał mu srebrny miecz dwuręczny oraz sakiewka z 3 Zk i 50 pensów.
-Imię!!-mówi urzędnik
-Algeram-odpowiada
-Nazwisko!
-von Alier
-Wiek!
-35 lat
-Oczy!
-Zielone
-Profesja!
Najemnik
-Umiejętności!
-Rozbrajanie,sekretny język bitewny oraz staroświatowy,ogłuszanie, uniki silny cios oraz bijatyka
Dziękuje to wszystko!
-Do widzenia!
Po zarejestrowaniu się w biurze postać nakłada kaptur i wychodzi powolnym krokiem.Przy wychodzeniu widzi długą kolejkę czekającą na zarejestrowanie się.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
howgrizzly
Szabrownik
Szabrownik


Dołączył: 08 Wrz 2006
Posty: 14
Skąd: No właśnie. Skąd?

PostWysłany: Sob Wrz 09, 2006 20:45    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

- Następny!
Urzędnik patrzy jak podchodzi do niego Niziołek.
Niziołek jakich wiele. Twarz pucułowata, brązowe włosy, brązowe oczy, ogrągły brzuszek, rumieńce na twarzy.
- Jak cie zwą?
- Cog Baldfoot
- Zawód?
- eeee.. Kucharz (jakbym powiedział, że Zabójca i tak byś nie uwierzył)
- Wiek?
- 28 lat
- Rodzina?
- 5 braci, 3 siostry, 15 pociot...
- Dość, już starczy, nie zmieszcze tego w rubryce
- Miejsce urodzenia?
- Wieś pod Altdorfem
- Umiejętności zdolności?
- No cóż... od czego zacząć. Umiem gotować, jestem zwinny, potrafie czytać i pisać (warze trucizny, genialnie ukrywam się i poruszam w mieście, umiem śledzić, i wspinać się i umiem uzywać broni dla zabójcy ale o tym nie musisz wiedzieć pryku) no i chyba na tyle.
- Mhm..- z ironią - masz jakąś broń?
- Jeśli noż kucharski i sztućce uważasz za broń to tak, mam (nie mówiąc już o garocie sztylecie i nożach do rzucania)
- Wnosisz coś jeszcze?
- Tak. 46 złotych koron i troche szrapneli kawałek liny i hak.
- A po co ci lina i hak?<pyta się zdziwiony>
- Trzeba mięso na czymś wieszać.
- Ahaa... podpisz się mości kucharzu.
- <naiwniak, składam podpis>Już
- Dziękuję... poczekaj chwile!
- Tak?
- Gdzie będziesz gotował? Może wpadne coś zjeść
- Eeeee....w podrzędnej spelunie, niedoceniają mojego kunsztu.
- No dobra... <coś dziwnie się uśmiechał ten knypek... Nieważne> -
nabiera powietrza w płuca i krzyczy- Następny!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Paweł
Strażnik
Strażnik


Dołączył: 08 Cze 2006
Posty: 77
Skąd: z Pruszkowa obok wawy

PostWysłany: Pon Paź 02, 2006 18:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

-Następny!
Urzędnik patrzy jak krasnolud podchodzi do niego.
Krasnolud jak,każdy krasnolud ma brodę koloru czarnego i włosy też czarnego.Twarz jest poważna.Ma niebieskie oczy.
-Jak cię nazywają krasnoludzie??
-Karahim
-A czemu nie masz nazwiska??
-Bo jestem sierotą.
-Jaką profesje i klasę wyykonujesz??
-Wykonuję wojownik podziemny.
-Ile masz lat??
-Mam 80 lat.
-Miejsce urodzenia?
-Kakak Azul
-Co potrafisz??
-Umiem czytać i pisać,używać toporu dwurecznego.
-Masz jakąs broni?
-Oczywiście topur dwuręczny.
-Masz jakiś dar mościu??
-Tak 20 szyligów.<Daje urzednikowi te 20 szylingów>
-Podpisz się na tej kartce krasnoludzie.
<podpisuje tą kartkę i oddaje urzędnikowi zwiniętą kartkę>
-Dziękuje za podpisanie i to już wszystkie procedury.Dowidzenia!
-Dowidzenia urzeniku!
<Wychodzi krasnolud za drzwi gabinetu,a urzednik nabiera powietrza i wykrzykuje>
Następny!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
lordbunio
Odźwierny
Odźwierny


Dołączył: 04 Mar 2006
Posty: 90

PostWysłany: Czw Paź 05, 2006 13:11    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Małe pomieszczenie z jednym wejściem... pośrodku stoi biurko z urzędnikiem. Na stole przewalają się najrozmaitsze papiery zaś na ścianie przy biurku wisi pęk kluczy... rozlega się krzyk:
- Następny!!!
Drzwi pomieszczenie otwierają się i wchodzi postać ubrana w luźną wędrowną szate.
Odgarnia kaptur z twarzy i ukazuje się spokojna twarz blondyna z brązowymi oczami podchodzącego pod 50 lat. Siada na krześle przed urzędnikiem.

- Khmm... dobra zacznijmy więc, imię?
- Julius Braun.
- Wiek?
- 47 lat.
- Pochodzenie?
- Miasto Nuln.
- Cel przybycia do Altdorfu?
- Zostałem zaproszony przez uniwersytet.
- Aha.. - urzędnik zapisuje coś w dokumentach - jakiś profesor zapewne?
- Dokładnie - uśmiecha się pan Braun - Wykładałem na uniwersytecie w Nuln i zaproszono mnie do tego wspaniałego miasta.
- Stan społeczny?
- Mieszczanin, tytułu szlacheckiego nie posiadam.
- Tak, tak... broń jakąś wnosicie do miasta?
- Mam tylko miecz i mały nóż.
- Co Pan wykłada?
- Historia, Geneaologia, Alchemia, Filozofia, Chemia.
Urzędnik dokładnie notuje. Po chwili:
- Proszę jeszcze podpisać - podsuwa zapisane dokumenty - o tu i tu - Pan Braun podpisuje zręcznym ruchem dłoni.
- To wszystko?
- Tak... to wszystko.
Pan Braun wstaje i rusza w kierunku drzwi...
Zwykłe małe pomieszczenie z jednym wejściem, zaś pośrodku stoi biurko zaś za nim zasiada urzędnik... Gdyby się ktoś przypatrzył zauważyłby, iż brak kluczy wiszących na ścianie... lecz kto by na to zwracał uwagę gdy tylu ludzi czeka...
Urzędnik patrzy w papiery i zastanawia się co to za Pan Braun... mało pamięta z tego spotkania... ale ludzie czekają...
- Następny!!!...



EPILOG:


Pan Braun wychodzi z budynku biura i rozgląda się po zatłoczonej ulicy Altdorfu. Czując w kieszeni pęk kluczy uśmiecha się sam do siebie.
Rusza w kierunku tłumu ludzi zakładając kaptur. Po pewnym czasie skręca w jeden z ciemniejszych zaułków. Tam zaś...

...Tam zaś czeka już na niego olbrzymi człowiek ubrany w skóry, przy pasie ma przyczepiony olbrzymi korbacz, brudne posklejane włosy i twarz nie należąca do najinteligentniejszych, ten cały wygląd jest cóż... odstraszający.
Pan Braun powoli podchodzi do olbrzyma który właśnie wyjmuje kolejną butelke gorzałki, Pan Braun odrzuca kaptur za siebie...
... I to nie jest Pan Braun, postać ta wygląda na 20-kilka lat, ma czarne krótkie włosy, ostre rysy twarzy, i oczy... tak wyjątkowo szare oczy...
- No Ulf - zwraca sie do barbarzyńcy - Czas na nas... idziemy.
Barbarzyńca Ulf zaś pociąga łyk gorzałki i rusza za nim... za człowiekiem o szarych oczach...
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.forum.drachenfels.pl Strona Główna -> Altdorf 2502 Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 4 z 6

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group