| Witaj gość , masz 0 nieprzeczytanaych wiadomości | Dziś Wrz-19-2018 | Zakwateruj się, odwiedź swoją komnatę lub opuść ją | POCZTA: zaloguj | Komnata Konstanta |
Ankieta
Czy twoim zdaniem nowelki Warhammera będą wydawane w Polsce?

· Tak, jeszcze w tym roku sprawa sie rozwiąże
· Tak, ale to może potrwać jeszcze z rok dwa
· Być może kiedyś ktoś to wyda
· To koniec Warhammera w Polsce

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 48

Drach Tales: Akt VIII Scena III
poniedziałek, 12 lutego 2007 - 00:00

Strona gotowa do druku Wyślij artykuł do znajomych

Akt VIII Scena III

[Sypialnia Wielkiego Czarnoksiężnika. Masywne łoże z czarnym baldachimem, zajmuje centralne miejsce w pomieszczeniu i wydaje się być na tyle duże, aby mogły wyspać się na nim swobodnie trzy lub cztery osoby. Przez okno wpadają pierwsze promienie słoneczne.]

  Zamek poleca:




[Konstant Drachenfels] [na łożu, ziewając] Nowy dzień, nowy mord... [ziewa przeciągle, głośno] Wilhelm! [ciszej] Śniadanie leniwa pokrako.

[Ale odpowiada mu jedynie cisza.]

[Konstant Drachenfels] Hm, grabisz sobie... [głosem trzęsącym posadami] Wilhelm!!!

[W tym momencie do komnaty wchodzi garbaty krasnolud Bardul.]

[Konstant Drachenfels] [z niecierpliwością drapiąc się po głowie] Bardul, czy masz na imię Wilhelm?
[Bardul] Nie.
[Konstant Drachenfels] Więc Bardulu mój drogi, dlaczego przybywasz ty, gdy wzywam mojego cholernego, leniwego, nic niewartego sługę Wilhelma?
[Bardul] [myśli chwilę] Nie wiem.
[Konstant Drachenfels] [spokojnym, chłodnym głosem] Bardul, zastanów się proszę i wymyśl odpowiedź na moje pytanie, bo oprócz tego ponurego demonicznego gada, obedrę ze skóry również ciebie.

[Bardul chwyta się obiema dłońmi za głowę i zaczyna intensywnie sapać.]

[Konstant Drachenfels] [zakrywając dłonią oczy] Wspaniale, zamiast śniadania do łóżka, dostaje pokaz pantomimy imbecyla.
[Bardul] [z trudem] Bo... Wilhelm... powiedział!
[Konstant Drachenfels] Tak Bardul, ale to tylko połowa zdania. Co Wilhelm, ta leniwa menda i nicpoń, powiedział?
[Bardul] Że... że... że...

[Kilka minut później...]

[Bardul] Że strajkuje!

[Drachenfels spada z łóżka. Następnie pstryka palcami i z pomocą lewitacji staje na równych nogach. W tym momencie do pokoju wchodzi Wilhelm. Ma na czole białą opaskę z dużym czerwonym kołem, przypominającą trochę japońską flagę. W dłoni sługa dzierży natomiast tablicę z wymalowanym przekreślonym butem.]

[Wilhelm] [w kierunku zaskoczonego Drachenfelsa] Sługa strajkuje! Koniec wyzysku i poniżania przodownika pracy przez kapitalistycznych mocarzy!
[Konstant Drachenfels] [beznamiętnie] Wilhelm...
[Wilhelm] [przerywając mu] Precz z uciskiem chłopa pańszczyźnianego!
[Konstant Drachenfels] Wilhelm...
[Wilhelm] [ponownie] Niech żyje rewolucja proletariatu! Robotnicy miast i wsi...

[Konstant zniecierpliwiony wyrywa tablicę z rąk sługi i uderza go nią silnie w głowę. Sługa pada, a Czarnoksiężnik odrzuca narzędzie zbrodni.]

[Konstant Drachenfels] Skoro już uchwyciłem twoją uwagę, pragnę zaznaczyć subtelny mankament twoich postulatów... Ty nie jesteś kurde moim pracownikiem, tylko [z naciskiem] niewolnikiem. A ponieważ nie słyszałem o związkach zawodowych niewolników, to znaczy, że ich nie ma... A skoro ich nie ma, to ty odkleisz zęby od posadzki w przeciągu najbliższych kilku sekund i, jeszcze szybciej, zrobisz śniadanie.
[Wilhelm] [siadając z założonymi rękoma, pod nosem] Nie...
[Konstant Drachenfels] [z niedowierzaniem] Słucham?
[Wilhelm] Powiedziałem: nie.

[Zalega chwila bardzo ciężkiej, niemal namacalnej ciszy. Wilhelm co jakiś czas bojaźliwie zerka na Drachenfelsa]

[Konstant Drachenfels] [spokojnym głosem] Dobrze Wilhelm, wynoś się.
[Wilhelm] [zaskoczony] E? Co proszę?
[Konstant Drachenfels] Wynoś się. Nie potrzebuję niedziałającego sługi. Znajdę sobie nowego.
[Wilhelm] Ale...
[Konstant Drachenfels] Won.

[Kurtyna opada. Po chwili podnosi się. Wilhelm dosłownie wylatuje przez bramę zamku, a na jednym z jej skrzydeł pojawia się tabliczka z napisem <Zatrudnię pomoc domową. Eteryczność mile widziana.>]

[Wilhelm] [w stronę zamku] Po tylu latach wiernej służby?! Na zbity ryj?! Tak się nie robi!!! [po chwili, do siebie] A właściwie dobrze się stało... [przekonując samego siebie] Nie potrzebuję tego zamku, ani Drachenfelsa. Nie muszę na śniadanie dostawać soczystego kopa i wiązki bluzgów. Właśnie! Poza zamkiem będzie mi dużo lepiej! Poszerze horyzonty, rozwinę się artystycznie i w ogóle. [machając ręką] Żegnaj cholerna twierdzo udręki.

[Wilhelm odchodzi...]

autor: Aradesh




Komantarze
Nieznany Podróżnik
13.02.07, 14:12
Co to za straszny odcinek?

Czyżby był to koniec Drach Tales?
orth
13.02.07, 15:16
Nie traćmy nadziei! :)
Nieznany Podróżnik
15.02.07, 05:02
ehhh.......
   Zamek Drachenfels
   © 2002-2010 | engine: PN
   support min.: IE5.0 1024x768


realizacja:
orth

:: chemia niemiecka :: nawodnienia ogrodów śląskie :: projektowanie ogrodów śląsk :: zakładanie ogrodów śląsk