| Witaj gość , masz 0 nieprzeczytanaych wiadomości | Dziś Kwi-21-2018 | Zakwateruj się, odwiedź swoją komnatę lub opuść ją | POCZTA: zaloguj | Komnata Konstanta |
Ankieta
Czy twoim zdaniem nowelki Warhammera będą wydawane w Polsce?

· Tak, jeszcze w tym roku sprawa sie rozwiąże
· Tak, ale to może potrwać jeszcze z rok dwa
· Być może kiedyś ktoś to wyda
· To koniec Warhammera w Polsce

[ Wyniki | Ankiety ]

Głosów: 48

Drach Tales: Drach Tales - scena III
poniedziałek, 20 czerwca 2005 - 00:00

Strona gotowa do druku Wyślij artykuł do znajomych

Scena III

[Zamkowy dziedziniec. Wszystko wygląda podobnie. Obok martwego osła leży miotła. Zaczyna zacinać deszcz, wieje wiatr, na dachu, skrzypiąc, obraca się kurek w kształcie diabła. Przez bramę wkracza Lorindil, Snori i Wolfgang. Stają na środku dziedzińca.]

  Zamek poleca:




[Lorindil] Mam nieodparte wrażenie, poparte doznaniami zmysłu wzroku, iż towarzystwo nasze umniejszył brak jednej persony.
[Snori] Eee... W sensie?
[Lorindil] Ten głupek sprzed bramy nam zwiał.
[Snori] A.
[Wolfgang] Na Ulryka!
[Lorindil] Na szczęście jak widać, na deficyt głupków nie możemy narzekać.
[Snori] Dobra, nieważne. Skopiemy mu zad jak go spotkamy po drodze do skarbu. A jak już przy tym jesteśmy... gdzie zaczynamy szukać?
[Lorindil] Do wyboru mamy przeszukanie stajni, jednej z siedmiu baszt... albo możemy uderzyć wprost na główny budynek. Zasadniczo śmiem wątpić, aby skarbiec znajdował się stajni lub którejś z baszt, więc proponuję od razu...
[Snori] Czekaj, czekaj! Wy drzewołazy nie macie pojęcia na temat szukania czegokolwiek innego niż grzybki-halunki i szyszki. Każdy głąb wie, że skarb, to nie tylko to, co znajdziemy w samym SKARBCU. Kosztowności, pieniądze, dzieła sztuki, magiczne przedmioty będą porozrzucane w każdym zakątku tego zamku. Musimy, więc przeczesać dokładnie już te początkowe pomieszczenia.

[Lorindil odwraca się, patrzy w stronę rozsypującej się stajni, po czym zwraca się z wyrzutem w oczach w stronę krasnoluda.]

[Lorindil] Mam wrażenie, że po prostu robisz wszystko żeby nie przyznać mi racji.
[Snori] Pieprzysz... co nie Wolfgang?
[Wolfgang] Co „nie”?
[Snori] No... To idziemy przeszukać stajnię!

[Krasnolud żwawo rusza w kierunku stajni i znika w jej wnętrzu. Na dziedzińcu zostają Wolfgang i Lorindil. W pewnym momencie ich uwagę przykuwa trup osła. Stają nad nim i w milczeniu rozmyślają (a przynajmniej jeden z nich rozmyśla, drugi tylko stoi). Stoją tak dobre kilkanaście sekund.]

[Lorindil] Jak myślisz, co to tu robi?
[Wolfgang] [po chwili dłuższego namysłu] Gnije.
[Lorindil] [beznamiętnym głosem] Wolfgang jak na imię twemu ojcu?
[Wolfgang] Ulrich!
[Lorindil] A jego ojcu?
[Wolfgang] Ulrich!
[Lorindil] A twym bogiem jest...
[Wolfgang] Na Ulryka! Ulryk!
[Lorindil] I zarządca waszej wsi, karczmarz i inne osoby publiczne również nosiły imię...
[Wolfgang] Ulrich!
[Lorindil] Taaaak, zaczynam dostrzegać pewien szablon. A gdy przypuszczalnie w waszej wiosce urodził się jakiś, powiedzmy, mutant, kaleka lub osoba dotknięta, powiedzmy, upośledzeniem umysłowym, to zapewne w ramach szacunku dostawała na imię odrobinę inaczej jednak wciąż w wilczych klimatach?
[Wolfgang] Hę?

[W tym momencie przerywa im wybiegający ze stajni krasnolud.]

[Snori] Chooooduuuuu!

[Za jego plecami wrota stajni otwierają się z trzaskiem, a ze środka z impetem wyjeżdża powóz. Jest cały czarny, zdobiony, ciągną go dwa końskie szkielety, a na koźle zasiada woźnica pozbawiony głowy, dzierżący olbrzymią kosę. Widząc to elf zdejmuje łuk i wypuszcza w kierunku woźnicy strzałę. Ta jednak nie robi na nim żadnego wrażenia. Zorientowawszy się w sytuacji, Wolfgang wyjmuje swój miecz dwuręczny i z okrzykiem unosi go ku górze. Krasnolud również zatrzymuje się i staje przygotowany ze swym toporem. Kiedy powóz jest już przy bohaterach w tle słychać pstryknięcie palcami. Powóz, konie i woźnica zamierają w bezruchu, deszcz przestaje zacinać. Drużyna staje zdezorientowana. Drzwi budynku głównego otwierają się z hukiem, wychodzi zdenerwowany Wilhelm z sakwą ręku. Podchodzi do trzech śmiałków]

[Wilhelm] Chłopaki... No co jest?
[Snori, Lorindil, Wolfgang] ?
[Wilhelm] Pierwsza przygoda w zamku szalonego czarnoksiężnika, pełnym demonów, zjaw, upiorów, strzyg, innych istot eterycznych i jednego diabła? Co wy tutaj chcecie zdziałać tą nieumagicznioną bronią? Na wszystkich mrocznych bogów, daj dziecku zabawke, a rozwali i weźmie do ręki patyk. Podejdźcie tu!

[Zdezorientowana drużyna staje wokół Wilhelma, a ten zaczyna wyjmować z sakwy różne przedmioty, które fizycznie nie mają prawa się w niej zmieścić]

[Wilhelm] Dobra, elf dostanie trochę magicznych strzał dalekiego lotu, człowiek nowy miecz...
[Wolfgang] Miecz mam z dzida pradziada, tylko nim władam!
[Wilhelm] [z poirytowaniem w głosie] To sobie nim chleb smaruj! Ech... No dobra, to dostaniesz w takim razie... [szpera w sakwie] magiczny, e, smar, którym będziesz nacierał, e, broń... [szeptem] czego to się nie robi dla rozrywki... [wręcza Wolfgangowi słoiczek i odwraca się w stronę krasnoluda] A ty to pewnie masz z jeszcze starszego dziada i przedwiecznego pradziada ten topór?
[Snori] Ehe.

[Wilhelm wyciąga z sakwy papierek z jakimś rysunkiem, oblizuje jedną jego stronę i przykleja do ostrza krasnoludzkiego topora]

[Wilhelm] Prosze, run powrotu! A teraz do roboty, bo idzie wam jak, za przeproszeniem, ulrykanom myslenie.

[Wilhelm znika w budynku głównym. Słychać pstryknięcie palców. Powóz, woźnica, konie znowu ruszają, deszcz znowu zaczyna padać. Celnym strzałem z łuku elf posyła swą nową strzałę w samo serce woźnicy, krasnolud podcina jednemu z koni nogi toporem nogi, Wolfgang nie trafia mieczem w powóz. Po chwili bohaterowie zaczynają, z kamiennymi twarzami, poszukiwania we wraku powozu.]

[Lorindil] Snori... co tu się właściwie stało?
[Snori] Kurde, długouchy, nie zadawaj trudnych pytań, tylko szabruj!

autor: Aradesh




Komantarze
Ariena
24.06.05, 22:54
Jeszcze nigdy się tak nie uśmiałam czytając coś związanego z Warhammerem. Gratulacje za orginalny i ciekawy pomysł :)
Blackswordsman
24.06.05, 23:01
A mnie najbardziej pasuje forma czyli podział na role , sceny itd. Pomysł jest świetny. Ogólnie wszystko mi się podoba. Aradesh brawa dla Ciebie. Oby wyszła z tego jakaś długa saga. Już zacieram ręce.
Aradesh
03.07.05, 21:31
O długość proszę się nie martwić. Orth dostał ode mnie jedną partię scen, a w zaawansowanej produkcji jest już druga. Miło, że się podoba i zapraszam do dalszej lektury.
Cranmer
07.04.07, 23:10
Prawie spadłem ze stołka! znaczy z fotela...
   Zamek Drachenfels
   © 2002-2010 | engine: PN
   support min.: IE5.0 1024x768


realizacja:
orth

:: chemia niemiecka :: nawodnienia ogrodów śląskie :: projektowanie ogrodów śląsk :: zakładanie ogrodów śląsk